Twoje punkty R
Zamknij [X]
Przykładowa wiadomość ...

To są fakty! Góra śmieci po Platformie Obywatelskiej!

Tomasz Duklanowski 14:25 21 czerwca 2018
50 tysięcy ton śmieci w gminie Police zostało sprowadzonych między innymi z Niemiec. Zgodę na dzierżawę terenu firmie Ecorama, która przez lata sprowadzała odpady, wydał starosta policki, lider lokalnych struktur PO. Dziś odpady są regularnie podpalane przez nieznanych sprawców. Nowy zarząd starostwa polickiego wyliczyły, że koszt usunięcia śmieci to około 10 mln złotych - pisze Tomasz Duklanowski w najnowszym numerze "Gazety Polskiej".

Mariusz Sarnecki (PiS), wicestarosta policki, mówi, jak doszło do tego, że na tereny należące do Skarbu Państwa w Policach sprowadzono dziesiątki tysięcy ton śmieci. – Za poprzedniego zarządu powiatu w Policach został wydzierżawiony teren firmie Ecorama. Firma ta wystąpiła o zgodę na działalność polegającą na gromadzeniu i przetwarzaniu odpadów. Takie pozwolenie dostała w 2009 roku na trzy lata. W 2012 roku firma Ecorama przestała płacić za dzierżawę, dlatego umowa nie została z nią przedłużona. Mimo to jeszcze przez jakiś czas śmieci były na wysypisko dowożone, już bez umowy – komentuje wicestarosta.


Paweł Mirowski był wiceburmistrzem Polic w czasie, gdy firma Ecorama wystąpiła do gminy o wyrażanie opinii na prowadzenie działalności. Gmina dwukrotnie wydała negatywną opinię. – Ani właściciel nie robił na nas dobrego wrażanie, ani działalność, którą chciał prowadzić – mówi Paweł Mirowski, dziś wiceprezes Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska. – Roztaczał świetlane wizje, że będzie to nowoczesna linia przetwarzania odpadów, że zatrudni 70 osób. Oczywiście nie powstała żadna nowoczesna sortownia. Zamiast tego sprowadzano śmieci z całego kraju i Niemiec – mówi.



TIR-y z Niemiec


Antoni Cygan ze Stowarzyszenia „Duchowo” od lat zajmuje się walką ze sprowadzaniem śmieci do Polic. Niejednokrotnie widział, jak przywoziły je tutaj ciężarówki na niemieckich numerach rejestracyjnych. – Ta góra, a właściwie góry śmieci rosły i rosły – mówi. – Przywożone były przez wielkie TIR-y. Widziałem, jak to się odbywało. Kierowca wypychał je hydraulicznie z przyczepy. Trwało to kilka minut.


Z wyliczeń Starostwa Powiatowego w Policach wynika, że firma Ecorama przywiozła około 50 tys. ton odpadów. – Obciążenia z tytułu kar, zaległej dzierżawy w stosunku do firmy Ecorama to 770 tys. złotych – mówi wicestarosta Mariusz Sarnecki. – Do tego dochodzi jeszcze sprawa usunięcia nagromadzonych odpadów. To kwota od 7 do 10 mln złotych netto, które będzie musiał zapłacić podatnik. Bo firma Ecorama jest niewypłacalna. Nie dysponuje żadnym majątkiem. Były właściciel Andrzej K. jest nieuchwytny. Nie odpowiada na korespondencję.


Osobą, która zgodziła się na działalność spółki Ecorama, był starosta Leszek Guździoł, lider lokalnych struktur PO. Gdy pytałem go, dlaczego dopuścił do sprowadzenia na tereny należące do starostwa dziesiątek tysięcy ton śmieci, powiedział: – Pan mnie wyrywa do tablicy, żeby rozmawiać o sprawie, która miała miejsce sześć czy siedem lat temu. Po prostu nie pamiętam szczegółów. – Ale śmieci pozostały do dziś i są regularnie podpalane – drążyłem temat. – Nie wiem, kto to robi. Ja tego nie kontroluję. Jest nowa władza w powiecie – odpowiedział Guździoł.



Lobbing eksperta ministra środowiska
Jak twierdzi Paweł Mirowski, właściciel firmy Ecorama miał się powoływać na wpływy w Ministerstwie Środowiska. Czy w rzeczywistości znał ministra Stanisława Gawłowskiego – o to nie można zapytać ani jednego, ani drugiego. Właściciel Ecoramy ukrywa się przed wierzycielami, Gawłowski wciąż przebywa w areszcie.


Ale z dokumentów, do jakich udało mi się dotrzeć, wynika, że pełnomocnikiem firmy Ecorama był Marek B., ekspert ministra środowiska. Po dwóch latach działalności, gdy firma nie prowadziła zapowiedzianej selekcji odpadów, a jedynie sprowadzała dziesiątki tysięcy ton śmieci, polickie starostwo zaczęło interweniować. Wówczas Marek B., podpisujący się jako ekspert ministra środowiska, grzmiał: „Wyrażam zdziwienie brakiem rzetelności w ocenia stanu faktycznego. Takie postępowanie urzędników pozostaje w wyraźnej sprzeczności z art. 7 kodeksu postępowania administracyjnego. Dlatego żądam podjęcia kroków zmierzających do niezwłocznego, dokładnego i rzetelnego pisemnego wyjaśnienia przytoczonej w piśmie nieprawdy”.

 

WIĘCEJ CZYTAJ W NAJNOWSZYM TYGODNIKU "GAZETA POLSKA"

Źródło: "Gazeta Polska"

Wczytuję ocenę...


Okiem Konserwatysty. Banery antyaborcyjne - felieton - Bawer Aondo - Akaa
Wczytuję komentarze...
Najnowsze