Twoje punkty R
Zamknij [X]
Przykładowa wiadomość ...

Temat: Klaudiusz Wesołek

Z wsią Żerczyce w powiecie siemiatyckim, związana jest legenda o Jaćwingach. Wódz Jaćwingów (prawdopodobnie zwany Kraws) zginął w nierównej bitwie z wojskami Rusi Kijowskiej pod Żerczycami, razem ze swymi wiernie walczącymi żołnierzami. Kijowscy drużynnicy w wyrazie szacunku wobec bohaterskiej śmierci wroga nie proszącego o litość, lecz ginącego z głęboką pogardą śmierci, w wierze w słuszność swojej sprawy, postanowili godnie ich pochować.>
W leżącym niedaleko miejsca, gdzie mieszkam, Brześciu nad Bugiem, zawarto w 1596 r. unię kościelną, która połączyła z Kościołem katolickim (Powszechnym) znaczną część prawosławnych Rzeczypospolitej. Jednając się z katolicyzmem i podporządkowując papieżowi, nie stali się oni częścią Kościoła rzymskokatolickiego, ale stworzyli Kościół grekokatolicki, z zachowaniem odrębnego obrządku i struktur kościelnych. Dla mnie był to piękny przykład katolickiej jedności w różnorodności.>
Znów trochę o historii Kresów. Pisałem o tym, że kultura kresowa została zniszczona w dużej mierze przez kulturę sowiecką, a potem przez nacjonalizmy naszych wschodnich sąsiadów. A po naszej stronie granicy przez akcję „Wisła” i kulturę PRL-u. Ktoś zasugerował mi, że do niszczenia kresowości przyczynił się także polski nacjonalizm. Postanowiłem przyjrzeć się temu tematowi i stwierdziłem, że coś w tym jest.>
W województwie podlaskim odkryłem nasze wewnętrzne Kresy. Niestety odkryłem je teraz, gdy zaczyna się ich wymieranie. Jak już kiedyś pisałem, na naszych utraconych Kresach nie ma już dawnej kultury kresowej, kultury pogranicza.>
Powiedzenie "szlachcic na zagrodzie równy wojewodzie" nie było pustym sloganem w dawnej Rzeczypospolitej. Wszyscy posesjonaci wśród szlachty mieli równe prawa. Takie same prawa jak wielcy magnaci miała drobna szlachta, w tym szlachta zagrodowa, która sama uprawiała swoją ziemię. Na Podlasiu drobna szlachta była bardzo liczna, co było rezultatem osadnictwa drobnego rycerstwa w tym regionie. Książęta mazowieccy, później także litewscy nadawali ziemię drobnemu rycerstwu na tych trudnych pogranicznych terenach, gdzie ścierało się Królestwo Polskie i Mazowsze, Litwa, Ruś, Krzyżacy i Jaćwingowie.  >
Kapitan Romuald Rajs, znany jako "Bury" jest ciągle postacią rozpalającą spory na Podlasiu. Z jednej strony, przedstawiany jest jako ludobójca, krwawy bandzior, który chciał wymordować prawosławnych na Podlasiu. Inni przedstawiają go jako wielkiego bohatera polskiego podziemia i wszystkie uwagi uważają za "opluwanie" go. Obie narracje są fałszywe. Nie jestem (uchowaj Panie) zwolennikiem powiedzenia "prawda zawsze leży po środku". Prawda leży tam, gdzie leży. Nie zawsze jednak jest czarno-biała. I tak jest właśnie w przypadku Burego. >
Jeśli przyjeżdżasz na Podlasie jako turysta czy gość, nawet jeśli się tu osiedliłeś, pamiętaj, że jest jedno słowo na "k", którego lepiej w ogóle nie używać. Jest to słowo "kacap".>
W sylwestrowy wieczór o północy, większość ludzi wita Nowy Rok. Tutaj, przy granicy z Białorusią, powitanie Nowego Roku, słychać już o 22.00 w pogranicznych miejscowościach Pieszczatka i Pogranicznoje.>
- Żołnierze! Czy wiecie, że w Betlejem mieście narodziło się Dziecię? - Wiemy, nie wiemy, ale się dowiemy!>
W Drohiczynie, nad płaską doliną rzeki Bug, ponad kąpieliskiem, wyrasta Góra Zamkowa. Nie ma tam już zamku ani potężnego niegdyś miasta. Zostało miasteczko, siedziba gminy miejsko-wiejskiej, liczące niespełna 2000 mieszkańców. Pewnie dawno odebrano by Drohiczynowi prawa miejskie, gdyby nie jego wielka historią i to, że jest siedzibą diecezji drohiczyńskiej. O dawnej świetności świadczą zabytki, głównie sakralne - trzy kościoły katolickie, jedna cerkiew prawosławna oraz klasztorny zespół pojezuicki, który jest dziś siedzibą Diecezji Drohiczyńskiej.>
Pewnego razu Lońka trafił do kryminału. Kiedy minął termin po którym miał prawo ubiegać się o warunkowe przedterminowe zwolnienie, skorzystał z tej możliwości. Przyszły jednak złe wieści. Do jego sprawy wyznaczony został sędzia penitencjarny, który niechętnie i rzadko udzielał warunkowego zwolnienia. W dodatku Lońka miał podczas odsiadki mnóstwo "kwitów" czyli kar dyscyplinarnych. Szanse były więc praktycznie zerowe.>
Małżeństwa mieszane były na Kresach na porządku dziennym chyba od zawsze. Wcześniej jednak przeważnie łączyło się to z wyznaniową konwersją jednego z przyszłych małżonków. Kiedyś trudniej było otrzymać zgodę obu Kościołów ale przede wszystkim nalegali na to rodzice młodych, uważając, że dwa wyznania w jednym domu powodują jego rozdwojenie. >
Pod koniec lat dziewięćdziesiątych odkryłem stronę internetową Ośrodka Studiów Wschodnich. Była ona dla mnie wówczas najlepszym źródłem informacji na temat Ukrainy, Rosji i innych krajów dawnego ZSRR. Po kilku latach strona ta stała się dla mnie mniej użyteczna i poziom artykułów na niej zamieszczanych niejako się obniżył. Potem od znajomych dowiedziałem się, że ten spadek poziomu może być skutkiem odejścia twórcy i wieloletniego dyrektora Ośrodka Studiów Wschodnich, Marka Karpia.>
Pewnego razu moja Babcia wybrała się na rynek w gdańskim Wrzeszczu. Były to czasy, kiedy na rynkach dominowali handlarze zza wschodniej granicy. Babcia zatrzymała się przy jednym ze stoisk, patrząc na kawałek haftowanego płótna.>
Zapraszam Was na wycieczkę do Puszczy Białowieskiej. Tym razem zapraszam na raczej nietypową trasę. Nie wjedziemy od strony Hajnówki, Białowieży ani Narewki. Podróż zaczniemy od Czeremchy.>
Kiedyś skarżył mi się ktoś z "najezdnych" czyli z "nawołoczy" (czyli tych, którzy tak jak ja przybyli tu z innych ziem i osiedlili się) że musi długo czekać aż przyjedzie kombajn i wykosi mu zboże. Płacił właścicielowi kambajna dobrą cenę za usługę i to szybką żywa gotówką, ale ten musiał najpierw wykosić u rodziny, potem u znajomych, z którymi od dawna świadczą sobie wzajemną pomoc, a dopiero na końcu zabierał się za komercję.>
Udało mi się wywołać u wielu osób, zachwyt naszymi wewnętrznymi Kresami i jestem z tego bardzo zadowolony. Nie chcę jednak ukazywać przesadnie wyidealizowanego obrazu tych terenów. Chcę ukazać obraz prawdziwy, ze wszystkimi blaskami i cieniami. >
Kresowe "chabory" kojarzyły mi się ze słowem "chabari", które, zarówno w języku białoruskim jak i ukraińskim oznacza łapówki. Dawanie chaborów - drobnych łapówek było i jest na Kresach starym zwyczajem i zjawiskiem powszechnym. Choć mało kto robi tu wielkie przekręty (przynajmniej w porównaniu z resztą kraju) to ludzie, zwłaszcza starsi, uważają, że jak "nie posmarują" to urzędnik, funkcjonariusz czy inny państwowy pracownik nie załatwi dobrze sprawy.>
Czasem spotykam się z krytyką, dotyczącą nazwy "Kresy" w odniesieniu do Podlasia. Głównym argumentem jest to, że Kresy z Dzikimi Polami się kojarzą i jest to, według niektórych, deprecjonowanie Podlasia. >
Do niedawna, główną zaletą reżimu Łukaszenki było to, że nie grał on kartą mniejszości narodowych. Można powiedzieć, że nie robił tego wcale. Nie ingerował w sprawy mniejszości białoruskiej w Polsce. Polaków na Białorusi traktował przez lata dobrze, wbrew temu co wielu mu zarzuca. Oburzenie wywołał niegdyś, gdy na pytanie Sikorskiego o prawa mniejszości polskiej na Białorusi, powiedział mu "stop" i stwierdził, że dla niego nie istnieje żadna "polska mniejszość" tylko "nasi Polacy". Chodziło mu zapewne o to, że to białoruscy obywatele, traktowani na równych prawach, choć trochę to zabrzmiało, jakby mówił o swoich wielkoksiążęcych poddanych. >
Najnowsze