Twoje punkty R
Zamknij [X]
Przykładowa wiadomość ...

Prof. Stawrowski: Barbarzyńska cywilizacja próbuje zabić naszą duszę. Degenerujemy się do poziomu zwierząt!

Prof. Zbigniew Stawrowski 14:16 6 czerwca 2019
Cywilizacja Zachodu, w kręgu której żyjemy, znajduje się niewątpliwie w poważnym kryzysie - czytamy w artykule prof. Zbigniewa Stawrowskiego, który ukazał się jako komentarz do książki prof. Roszkowskiego pt. „Roztrzaskane Lustro. Upadek Cywilizacji Zachodniej.

Cywilizacja ta, z którą się identyfikuję i mam nadzieję, że również większość Polaków, a więc cywilizacja zachodnia w najlepszym sensie tego słowa, jest czymś wyjątkowym na tle innych cywilizacji. Jeśli spojrzymy na to, co stanowi jej istotę, trudno dostrzec w niej jakieś czynniki destrukcyjne, wręcz przeciwnie, jest ona przeniknięta duchem twórczości wyrosłym na fundamencie autentycznych wartości. Dzięki nim mogła rozwijać się przez wieki i stać się w pewnym momencie najważniejszą i najbardziej rozwiniętą ze wszystkich dotychczasowych cywilizacji. Wartości te pozwoliły cywilizacji zachodniej stać się, nie bójmy się tego słowa, wzorem dla innych obszarów kulturowych, wzorem niezwykle atrakcyjnym i przyciągającym.

Trudno wszakże zaprzeczyć, że od pewnego czasu towarzyszy nam poczucie kryzysu, upadku, a może nawet zbliżającego się końca, samozagłady Zachodu. To, co obecnie obserwujemy jest jednak czymś innym niż samozagładą Zachodu. (…)

Nie ma jednej cywilizacji zachodniej, lecz – już od dłuższego czasu – istnieją dwie cywilizacje, z których każda rości sobie prawo do miana prawdziwego Zachodu. Pierwsza z nich – ta, z którą my się identyfikujemy – ma starożytne korzenie. W pewnym momencie historii zaczęła z jej wnętrza wyrastać nowa cywilizacja, pasożytująca na tej pierwszej i niczym nowotwór wysysająca z niej żywotne soki. A skoro każda cywilizacja opiera się na jakiejś religii, na jakimś zespole absolutnych, fundamentalnych zasad jako najgłębszym źródle swojej tożsamości, znaczy to, że w pewnym momencie najpierw w Europie, a potem w szeroko rozumianym Zachodzie pojawiła się nowa religia, a mówiąc ściślej quasi-religia. Taką bowiem postać i takie znaczenie przyjmują współczesne ideologie. Mają one strukturę na wskroś religijną. Podsuwając całościowe, ale nader uproszczone rozumienie świata i prezentując doczesne cele jako absolutne dobro, kuszą ludzi wizją szczęścia i wolności jako świeckimi namiastkami zbawienia.

Faktem jest, że ta druga barbarzyńska cywilizacja nie najechała nas z zewnątrz, ale wyrosła wewnątrz, w ramach cywilizacji Zachodu. Ci, jak ich nazwałem wiele lat temu, „barbarzyńcy w garniturach”, nie chcą nas, tak jak dawni Hunowie zabić czy zniszczyć fizycznie. Nie musimy się więc na razie obawiać ich brutalnej przemocy. Oczywiście, o ile tylko jesteśmy w pełni sił i nie należymy do grona najsłabszych i bezbronnych, którzy – tak jak nienarodzone dzieci lub ludzie schorowani i w podeszłym wieku – nie mogą ze strony współczesnych Hunów liczyć na żadne względy, poza ofertą eutanazji, czyli „dobrej śmierci”. Zawarte w tym słowie szyderstwo z ofiar eutanazji czy aborcji (która jest przecież także szczególną formą eutanazji), bije w oczy, bowiem to, dla kogo taka śmierć miała by być faktycznie dobra, nie trudno odgadnąć.

Ta druga, barbarzyńska cywilizacja – powiedzmy to wprost – próbuje zabić nasze dusze. Pragnie i dąży do tego, żebyśmy się do niej przyłączyli, żebyśmy zdradzili całą naszą tożsamość, całe nasze dziedzictwo i zaczęli tańczyć tak, jak nam grają. Albo przynajmniej, żebyśmy schowali się tchórzliwie w gettach i nie przeciwstawiali się jej ekspansji.

Dostrzeżenie tego, że mamy dziś do czynienia z wojną kulturową, światopoglądową i religijną dwóch przeciwstawnych, obcych sobie cywilizacji, a nie po prostu wewnętrznym kryzysem jednej cywilizacji Zachodu, utrudnia i zaburza fakt, że każda nich głosi, że to ona właśnie jest kwintesencją, zwieńczeniem zachodniej cywilizacji, że to wyłącznie ona ma prawo do tego, by nazywać się prawdziwą cywilizacją Zachodu. Zamieszanie wywołuje to, że obie przyznają się do takich samych wartości, pojęć i haseł: do wolności, równości, braterstwa, sprawiedliwości i solidarności. Ta pozorna zgodność nie powinna jednak nikogo mylić. Każde z owych pojęć jest bowiem przez przedstawicieli tych cywilizacji rozumiane zupełnie inaczej, a nawet radykalnie inaczej. Za podobnymi słowami kryją się całkowicie inne wizje człowieka, relacji międzyludzkich, a także wspólnoty.

Źródło: Biały Kruk

Wczytuję ocenę...


RAFAŁ ZIEMKIEWICZ (PUBLICYSTA) - NIE WRÓŻĘ ROKOSZOWI SĘDZIOWSKIEMU WYGRANEJ
Wczytuję komentarze...
Najnowsze