Twoje punkty R
Zamknij [X]
Przykładowa wiadomość ...

Policja szuka 5 gangsterów. Gdyby nie Igor Tuleya siedzieliby za kratkami

JK 15:22 27 września 2020
Zdjęcie ilustracyjnecbsp.policja.pl
Czterech z pięciu członków gangu narkotykowego, którym Sąd Okręgowy w Warszawie pod przewodnictwem Igora Tulei uchylił areszt, nie wróciło za kraty – dowiedział się portal tvp.info. To właśnie po wypuszczeniu w maju pięciu gangsterów, nieznani sprawcy uprowadzili i pobili mężczyznę, który obciążał wspomnianą grupę. „Mały świadek koronny” nie dał się jednak zastraszyć i zeznawał już przed sądem, w innej sprawie tego samego gangu. Za kilka dni czeka go kolejna próba.

Sprawa dotyczy dobrze zorganizowanego gangu, który zajmował się przemytem do Polski narkotyków, głównie marihuany, heroiny i amfetaminy. Grupa, na czele której mieli stać Mirosław Z. oraz jego syn Dawid, miała w latach 2016-2019, wprowadzić do kilkaset kilogramów substancji odurzających. Gang działał formalnie na warszawskiej Ochocie. Zaopatrywał wielu hurtowników i dilerów narkotykowych.

Śledczy z Prokuratury Okręgowej w Warszawie i CBŚP, rozbili grupę podczas dwóch akcji przeprowadzonych w maju i listopadzie 2019 r. Nie udało się jednak zatrzymać bossa – Mirosława Z. Mężczyzna do tej pory się ukrywa. Wpadło jednak blisko 30 osób, w tym Dawid Z., syn szefa gangu. Zatrzymania były możliwe dzięki B. Współpracował on z grupą Mirosław Z. Po tym jak został zatrzymany za poważne przestępstwo (śledczy nie ujawniają jakie) uznał, że nie uśmiecha mu się wieloletnia odsiadka i zaproponował śledczym układ. Został tzw. sześćdziesiątką” lub „małym świadkiem koronnym”. Nazwa pochodzi od treści art. 60 kpk. Głosi on, że przestępca, który „niezależnie od wyjaśnień w swojej sprawie, ujawnił przed organami ścigania i przedstawił istotne okoliczności, nieznane dotychczas temu organowi” może liczyć na nadzwyczajne złagodzenie kary, a nawet jej warunkowe umorzenie.

Przed kilkoma miesiącami do stołecznego Sądu Okręgowego trafił akt oskarżenia przeciwko 10 członkom gangu. W maju br. sędzia Igor Tuleya, prowadzący sprawę, zdecydował o uchyleniu aresztów oskarżonym. Na wolność wyszło pięciu przestępców, w tym Dawid Z., syn ukrywającego się bossa. Pozostali gangsterzy zostali za kraty, ponieważ odsiadują wyroki do innych spraw.

3 czerwca br. B. miał pojawić się w sądzie, aby zeznawać w innym postępowaniu, dotyczącym tej samej grupy. Na rozprawę jednak nie dotarł. Został uprowadzony i pobity. Ale przeżył. Pod koniec czerwca Sąd Apelacyjny uwzględnił zażalenie prokuratury na decyzję Tulei. Informację o uchyleniu aresztów oraz napaści na „małego świadka koronnego” ujawnił w sierpniu br. dziennikarz Wojciech Biedroń na łamach portalu wPolityce.pl

Portal tvp.info dotarł do kolejnych szczegółów sprawy. Z naszych ustaleń wynika, że żaden z podsądnych, których wypuszczono w maju na wolność, nie zgłosił się do prokuratury. Policji udało się namierzyć i zatrzymać tylko jednego gangstera. Czterech kolejnych, w tym syn bossa, zniknęło. – To bardzo niebezpieczna sytuacja. Na wolności są bowiem liderzy grupy przestępczej, którzy mogą próbować wpływać na świadków. A zwłaszcza na „sześćdziesiątkę”. Nie mamy na dowodów, że za pobiciem tego mężczyzny stoją ci ludzie, ale trudno wierzyć w przypadek – mówi jeden ze śledczych.

Kilkugodzinne bicie nie przestraszyło B,, który dalej zeznaje

Ustaliliśmy także jak wyglądało porwanie B. Mężczyzna wyszedł i nagle podjechał do niego samochód, z którego wyskoczyli napastnicy. „Sześćdziesiątce” złożono worek na głowę i wrzucono go do auta. B. miał zeznać, że najprawdopodobniej wywieziono go do lasu i tam został pobity. Ponoć sprawcy nie odzywali się tylko bili, głównie po rękach i nogach. Tak, aby doznał jak najwięcej obrażeń, ale by przeżył. Przez cały czas „oprawiania”, mężczyzna miał założony worek na głowie.

W końcu, po kilku godzinach, napastnicy wsadzili B. do samochodu i wywieźli pod Warszawę, porzucając półprzytomnego na jakimś przystanku. Gdy półprzytomnemu mężczyźnie udało się wyswobodzić, skontaktował się z policjantami, z którymi współpracuje. Gdy ci mocno zdenerwowani zaczęli dopytywać się gdzie jest i dlaczego nie poszedł do sądu, ten odparł: porwali mnie i pobici.

Portal tvp.info ustalił, że B. nie dał się złamać gangsterom. Kilka tygodni później pojawił się w sądzie i zeznawał w innej sprawie, dotyczącej wspomnianego gangu. Zapowiedział także, że pojawi się w październiku na sprawie prowadzonej przez sędziego Tuleyę. Mężczyzna ma teraz całodobową ochronę policyjną. W październiku „mały świadek koronny” ma ponownie zeznawać, ale tym razem w głównym wątku sprawy. Stanie przed Igorem Tuleyą, którego prokurator referent sprawy poinformował już do pobiciu B.

Źródło: portal tvp.info

Wczytuję ocenę...


Okiem Konserwatysty. Banery antyaborcyjne - felieton - Bawer Aondo - Akaa
Wczytuję komentarze...
Najnowsze