Twoje punkty R
Zamknij [X]
Przykładowa wiadomość ...

Europoseł Saryusz-Wolski o rosyjskiej agenturze w UE oraz nadchodzących wyborach do PE

am 21:57 30 kwietnia 2019
Jacek Saryusz-Wolski, poseł do Parlamentu EuropejskiegoTelewizja Republika
– Bundestag na złość, nie jako instytucja, a frakcja liberalna, gościł Ludmiłę Kozłowską. Wszystko to było elementem walki politycznej. Kłamstwo ma jednak krótkie nogi – mówił europoseł Jacek Saryusz-Wolski o jawnej sympatii europejskich instytucji wobec fundacji "Otwarty Dialog". Zapraszamy na drugą część programu red. Doroty Kani "Koniec Systemu".

– Pan Boni, który organizował jej obronę, obecnie się dystansuje. Nie sposób teraz tego nie robić. Wcześniej pojawił się oficjalny komunikat polskiego koordynatora służb specjalnych nt. podejrzanych związków fundacji "Otwarty Dialog" – przypomniał europoseł Saryusz-Wolski.

– Bundestag na złość, nie jako instytucja, a frakcja liberalna, gościł Ludmiłę Kozłowską. Wszystko to było elementem walki politycznej. Kłamstwo ma jednak krótkie nogi – mówił. Europoseł wskazał, że "dwa lata temu wiedział, od swoich źródeł, o niejasnym finansowaniu fundacji". – Próbowałem uczulić. Reakcja? Niewiara i mur odrzucenia, na zasadzie "wszystko co płynie z Polski jest niewiarygodne". "Times" jest na tyle poważnym tytułem, że nie pozwoliłby sobie na nieprawdziwą publikację. Być może na przyszłość polskie stanowisko będzie traktowane poważniej – mówił.

 

Dalsze losy fundacji "Otwarty Dialog"

– Sądzę, że sprawa zniknie, zostanie przemilczana. Pytanie jak to się rozstrzygnie na gruncie prawnym. Wpływy rosyjskie w Parlamencie Europejskim sięgają bardzo głęboko – tłumaczył polityk. Przywołał, że "dwa bądź trzy miesiące temu w Brukseli miejscowe źródła podały, że jest ok. 250 szpiegów chińskich i 250 szpiegów rosyjskich". – To ludzie, którzy działają pod różnymi przykrywkami, tj. dziennikarze, lobbyści, organizacje pozarządowe – wymieniał.

Tłumaczył dalej, że podmioty te wpływają na proces decyzyjny, nastroje, opinie, a na samym końcu - rozstrzygnięcia i decyzje. – Cała historia Nord Streamu to przedmiot bardzo intensywnej pracy służb. W Parlamencie Europejskim jest ok. 100 posłów, którzy głosują jawnie prorosyjsko. To zarówno skrajnie lewa jak i prawa strona. W głosowaniach nad znakomitym raportem pani poseł Fotygi nt. dezinformacji rosyjskiej w Europie, ponad sto osób zagłosowało inaczej – wskazał Saryusz-Wolski.

 

Parlament Europejski przyszłej kadencji

– Będzie wyglądał inaczej. Pojawi się większa reprezentacja prawicy i liberałów. Uszczupli się liczba ludowców i socjalistów. Jeśli chodzi o tzw. "przyjaciół Rosji", oni są wszędzie. Nie jest tak, że należą tylko do skrajnych lewicy czy prawicy. Są sympatyzujące z Rosją ruchy polityczne, które otwarcie to deklarują. Marine le Pen, czyli Zgromadzenie Narodowe czy Liga Włoska. To wysoce nieestetyczne i nieetyczne – ocenił europoseł.

– Realizujący faktyczne związki z Rosją to jest SPD i Schroeder, to jest CDU i CSU - ci wszyscy, którzy w koalicyjnym rządzie niemieckim, w Austrii, Holandii i Francji, realizują projekt Nord Stream, którego wymiar nie wynosi 3 czy 30 milionów, a 10 miliardów euro. To jest prawdziwe małżeństwo strategiczne – podkreślił, zwracając uwagę na istotę problemu.

Saryusz-Wolski zadeklarował, że należy do grona, które walczy z Nord Stream. Zwrócił też uwagę na rolę Stanów Zjednoczonych w procesie zatrzymania budowy rurociągów. – Gdyby jakieś czynniki wewnętrzne w Stanach Zjednoczonych skłoniłyby prezydenta Trumpa do nałożenia sankcji, byłby to koniec tego projektu. N razie jednak wróżymy z fusów. Prezydentowi Trumpowi musiałoby się politycznie opłacać zagrać przeciwko Rosji. Póki co tylko grozi – ocenił.

Red. Kania zwróciła uwagę, że na eksponowanych stanowiskach w europejskich instytucjach znajdują się Polacy. – Na naszych polityków, mówię o komisarz Bieńkowskiej czy Donaldzie Tusku, nie mamy zatem co liczyć? – zapytała red. Kania. Pierwszej reakcji Saryusza-Wolskiego nie sposób zwerbalizować. W zamian, poniżej załączamy zrzut ekranu, ukazujący jego odpowiedź. Po chwili, europoseł szczęśliwie odzyskał głos.

 

hgfhg_670

 

– Komisja Europejska formalnie się sprzeciwia. W oparciu o stare prawo, mogła to (Nord Stream -red.) zatrzymać. Nie chciała. Stwierdziła, że prawo europejskie nie wystarcza, i że trzeba sformułować nowe. W długich bólach tworzyła się dyrektywa gazowa, która potem stała się dyrektywą bezzębną. W istocie utrudnia Nord Streamowi życie, ale go nie zatrzymuje. Efekt jest taki, że daje alibi, jakoby "Nord Stream dział się w świetle i z pełnym respektem prawa europejskiego" – tłumaczył działania KE.

Podkreślił, że "nawet gdyby w 200 proc. Nord Stream był zgodny z prawem energetycznym europejskim, to należałoby go zatrzymać z przyczyn geopolitycznych, geostrategicznych, a wręcz militarnych".

Źródło: Telewizja Republika

Wczytuję ocenę...


W PUNKT - Ardanowski: Żywności w Polsce nie zabraknie! Rozpłochowski: Opozycja straszy śmiercią
Wczytuję komentarze...
Najnowsze