Twoje punkty R
Zamknij [X]
Przykładowa wiadomość ...

W SAMO SEDNO! Mariusz Kamiński „rozjeżdża” Pawła Wojtunika [WIDEO]

M.N. 17:05 16 kwietnia 2018
WIKIPEDIA/ KATARZYNA CZERWIŃSKA/CC BY-SA 3.0 PL
Były szef CBA Paweł Wojtunik, „w czasie niedzielnego spaceru” po Białobrzegach w „asyście” dziennikarzy TVN i "Newsweeka", wszedł na spotkanie otwarte z koordynatorem służb specjalnych Mariuszem Kamińskim.

Jak podało TVN, „w czasie niedzielnego spaceru po Białobrzegach” na spotkanie otwarte z wiceprezesem PiS Michałem Kamińskim wszedł były szef CBA za rządów Donalda Tuska i Ewy Kopacz. Wszedł i zadał pytanie o nagrody w rządzie. Później w dogrywce „Jeden na jeden” w tvn24.pl Wojtunik opowiedział swoją wersję wydarzeń.

– To nie była odpowiedź, to było wiadro pomyj i generalnie sprowadzało się do tego, że jestem niegodny - powiedział.

– Nie zamierzałem zadawać tam żadnych pytań, natomiast na spotkaniu były poruszane miałkie problemy finansowe dotyczące takich codziennych problemów ludzi i uznałem, że zadam pytanie, czy pan minister Kamiński poinformował o fakcie otrzymywania premii, czy zauważył w ogóle cokolwiek niestosownego i podjął jakieś działania - dodał były szef CBA.

Cóż takiego usłyszał w odpowiedzi na swoje pytania Wojtunik?

– Nie chciałem o tym mówić i nie mówię o tym publicznie. Natomiast w 2009 r. kiedy Donald Tusk wyrzucił mnie z funkcji (szefa - red.) CBA, a ten pan (tzn. Wojtunik - red.) zastąpił mnie, to ten pan chciał, abym milczał. Abym dalej uznał, że jestem funkcjonariuszem CBA. Dalej wysyłano mi co miesiąc pensje jako szefa CBA mimo, że zostałem wyrzucony z funkcji - mówił Mariusz Kamiński.

– Ja tę wysoką pensję szefa CBA co miesiąc odsyłałem panu Wojtunikowi. Tak, panie Wojtunik? Miesiąc w miesiąc. Po roku z mediów dowiedziałem się, że ten pan wyrzucił mnie z CBA i wysłał mi 130 tys. zł mojej rocznej pensji. Tego samego dnia, kiedy otrzymałem od pana Wojtunika 130 tys. zł, odesłałem wszystko na Caritas. (…) Wtedy była powóź. Wtedy państwo PO nie było w stanie efektywnie pomóc ludziom, którzy stracili swój dobytek. Te 130 tys. zł, jak zaznaczyłem, proszę w całości przekazać dla powodzian. (…) A od tej kwoty zapłaciłem w następnym roku kilkanaście tysięcy złotych należnego państwu podatku. I pan nie ma moralnego prawa pouczać mnie ani kogokolwiek co to są pieniądze publiczne. (...) Pan, panie Wojtunik, ma czelność patrzeć mi w oczy i przyjść na to spotkanie? - zapytał retorycznie koordynatorem służb specjalnych.

Źródło: niezalezna.pl

Wczytuję ocenę...


W PUNKT (R. GROMADZKI) - PIOTR SEMKA - Skala histerii wokół pani Hanny Zdanowskiej ma dla mnie cechy smutnej zagadki
Wczytuję komentarze...
Najnowsze