Kolejny weekend manifestacji we Francji - zamieszki i liczne starcia z policją

Artykuł
zrzut ekranu: youtube / guardian news

Podczas manifestacji w Paryżu doszło do zamieszek. W sumie na ulice stolicy Francji wyszło - według policji - około dwudziestu tysięcy osób, a według organizatorów demonstracji - około pięćdziesięciu tysięcy. Zatrzymano ponad sto pięćdziesiąt osób, a prawie sto osadzono w areszcie.

 

Do starć z policją dochodziło przede wszystkim w rejonie parku Bercy, we wschodniej części stolicy oraz na placu Italie. Działo się to głównie za sprawą tak zwanych "black blocs" - skrajnie lewackich anarchistów, których celem jest demolowanie wszystkiego, co stanie im na drodze. Zniszczono siedzibę jednego z banków, podpalano skutery i samochody. Policja użyła gazów łzawiących.

Mniej widoczne były na ulicach tzw. żółte kamizelki, które demonstrują od dziesięciu miesięcy domagając się dymisji prezydenta Emmanuela Macrona i zamrożenia cen paliw. Jeden z przedstawicieli ruchu zapewnia, że jest ich wielu, mimo że są tacy, których zablokowano na dworcach czy na bramkach płatniczych na autostradach. Bo taka jest nowa strategia policji, aby nie dopuścić "żółtych kamizelek" do manifestowania w Paryżu.

Według niego utrudnieniem było także i to, że w ten weekend przypadają dni dorobku narodowego. W niedzielę jest druga szansa zwiedzania na co dzień zamkniętych pałaców, opactw czy zamków, a dzień ma przebiegać spokojnie - bez zamieszek i manifestacji.

 

 

Czytaj także:

Trzęsienie ziemi w Albanii. Było najsilniejsze od 20 lat

Źródło: IAR, youtube

Komentarze
Zobacz także
Nasze programy